WWW.FILOZOFIA.XMC.PL

Philos Sophia Umiłowanie Mądrości Myśli Wielcy Filozofowie Blog

» » Translate « «

Polish flagItalian flagKorean flagChinese (Simplified) flagPortuguese flagEnglish flagGerman flagFrench flagSpanish flagJapanese flagArabic flagRussian flagGreek flagDutch flagCzech flagCroatian flagDanish flagHindi flagSwedish flagHebrew flagUkrainian flagVietnamese flagGalician flagThai flagTurkish flagHungarian flagBelarus flagIrish flagMacedonian flagPersian flag

» » Tematy « «

» » Książki « «

Książki o Filozofii

» » Tags « «

Loading...


Loading...

» » Login « «

» » Rejestracja « «

» » Przypomnienie « «

» » Warto! « «

👴 Grecka Sofistyka

Nic nie istnieje, a nawet gdyby istniało, to nikt nie mógłby o tym wiedzieć, a jeśliby kto o tym wiedział, to nie mógłby tego nikomu zakomunikować.” Są to słowa kolejnego Sofisty- Georgiasza, stanowiące drugą, z wyżej już wymienionych myśli przewodnich. W swym dziele zatytułowanym „O naturze czyli o niebycie” Georgiasz odmawiał rozumowi mocy poznawania czegokolwiek rzeczywistego poza płynnym nurtem zmysłowego doświadczenia. Zajął się sprzecznościami wewnętrznymi, jakie wynikają z logicznej potrzeby ujmowania tego, co rzeczywiste, jako czegoś co równocześnie jest jedyne i wielorakie, stworzone i nie stworzone, skończone i nieskończone w przestrzeni i w czasie. Jedyna ucieczka przed tymi paradoksami to według niego przyjąć, iż rzeczywistość nie jest ani jednością, ani wielością, ani nieskończona ani skończona, ani stworzona, ani nie stworzona – co jest niedorzeczne w równej mierze. Stąd nie może istnieć to co rzeczywiste.

A następnie gdyby nawet istniało jakieś tworzywo pierwotne, nie moglibyśmy nigdy nie poznać jakie ono jest. Wreszcie gdyby nawet można było poznać rzeczywistość, to wiedzy o niej nie można by przekazać innym osobom. Dzielić się myślami możemy tylko posługując się mową, a mowa jest tylko dźwiękiem. Jakże zaś dźwięk może przenosić z jednego umysłu do drugiego wiedzę o rzeczywistości, która dźwiękiem nie jest ?

Argumenty wysunięte przez Protagorasa i Gorgiasza godziły nie tylko w spekulację filozoficzną, w nie mniejszym stopniu burzyły one autorytet wszelkich uznanych wzorców i instytucji moralnych i społecznych. Jeśli bowiem każdy człowiek jest miarą wszechrzeczy, to musi być też ostatecznym sędzią tego, co jest dobre czy też prawdziwe. To, co jemu wydaje się słuszne lub niesłuszne, jest takie dla niego; i nie może być słusznej podstawy, by się z nim spierać. Nikt nie może ustalać prawa moralnego dla innego człowieka, albowiem nie ma prawa moralnego, które można by ustalać. Powszechne i autorytatywne wzorce tego, co dobre i złe, nie istnieją, tak samo jak prawdy powszechne. Każdy człowiek ma prawo czynić to, co jemu wydaje się słuszne, podobnie jak każdy ma prawo wierzyć w to, co wydaje się mu prawdą. Nikt nie ma prawa, czy też podstawy, by go ganić. Jedynym możliwym argumentem jest siła.

Nie ma danych co do tego, czy Protagoras i Gorgiasz stosowali kiedykolwiek logiczne konsekwencje swej nauki do etyki. Istotnie, obaj byli wysoce powarzani, byli czcigodnymi filarami ustalonego ładu moralnego i społecznego. Ale było wielu takich, co mogli je zastosować.